To była bardzo trudna rozmowa. Jan Wkurz epatował wściekłością. Trudno było się dziwić, skoro jego reprezentanci nie pojawili się w sądzie. Zofia Innowacka mogła tylko przyjąć winę na siebie, wysłuchać klienta oraz przyjąć na siebie całą jego frustrację i negatywne emocje.
Zajęło jej kilka minut by ochłonąć i uspokoić oddech. Już się zbierała, by pójść do kuchni po szklankę wody, gdy zadzwonił telefon.
– Do mnie. Natychmiast!
To był szef kancelarii, Juris Adwokacki. To wezwanie nie podlegało dyskusji. Zofia na drżących nogach szła w stronę gabinetu głównego partnera. W wyobraźni widziała, jak ją zwalnia albo pociąga do odpowiedzialności finansowej. W ustach jej zasychało coraz bardziej. W gardle zaczęła się tworzyć coraz większa gula. Wchodząc do gabinetu miała wrażenie, że gula urosła do takich rozmiarów, że zaczęła tamować jej oddech.
Juris był prawie czerwony ze złości. Zazwyczaj panował nad emocjami, ale tym razem widać było, że ta sprawa szczególnie dużo dla niego znaczy.
– Co ma pani na swoje usprawiedliwienie!? – Jego głos był podniesiony, ale to nie był jeszcze krzyk.
Prawniczka próbowała coś powiedzieć, ale aparat mowy odmówił jej posłuszeństwa.
– No słucham! – Adwokacki był coraz bardziej rozjątrzony.
I tak nie było sensu opowiadać całej tej historii, więc Zofia nadludzkim wysiłkiem wydobyła z ust jedno słowo.
– Nic.
– No właśnie. A czy pani wie, kim jest Jan Wkurz?!
***
Kim jest Jan Wkurz? Tego dowiecie się w kolejnym odcinku.

Śledźcie #PrzygodyWKancelarii

Odcinek drugi znajdziecie TUTAJ